Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 738 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ponieważ Bóg mnie miłuje.....

czwartek, 30 sierpnia 2007 8:25
   Ktoś, kiedyś, przepięknie "przeczytał"
fragment 1 Listu Św. Pawła do Koryntian 13 rozdział.
Przeczytaj i sprawdź z oryginałem...
 Ponieważ Bóg mnie miłuje, nie straci do mnie cierpliwości.
Ponieważ Bóg mnie miłuje, w sposób konstruktywny wykorzysta okoliczności życia dla mojego wzrostu.
Ponieważ Bóg mnie miłuje, nie traktuje mnie jako obiekt do opanowania i manipulowania.

                
 BOŻA MIŁOŚĆ
 Ponieważ Bóg mnie miłuje, nie straci do mnie cierpliwości.
 Ponieważ Bóg mnie miłuje, w sposób konstruktywny wykorzysta okoliczności życia dla mojego wzrostu.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, nie traktuje mnie jako obiekt do opanowania i manipulowania.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, nie ma potrzeby wywierania na mnie wrażenia , jak jest wielki i mocny, ani też nie umniejsza mnie jako Jego dziecka, w celu pokazania mi, jak bardzo jest ważny.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, jest dla mnie. Chce mnie widzieć dojrzałego i rozwiniętego w Jego miłości.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, nie przechowuje rachunku wszystkich moich grzechów i nie bije mnie nimi po głowie, kiedy tylko nadarzy się ku temu sposobność, ale je ode mnie oddala.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, jest głęboko zasmucony, gdy nie chodzę tymi drogami, które Jemu się podobają, ponieważ On widzi to jako oczywistość, że Mu nie ufam i nie miłuję Go tak, jak powinienem.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, raduje się, gdy doświadczam Jego mocy i siły, i wychodzę spod nacisków życia w Jego imię ze zwycięstwem.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, pracuje nade mną cierpliwie nawet wtedy, gdy ja czuję się zrezygnowany i nie potrafię zrozumieć, dlaczego On także nie rezygnuje ze mnie.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, wciąż mi ufa, nawet wtedy, gdy nie ufam samemu sobie.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, nigdy nie mówi, że nie ma dla mnie nadziei, raczej cierpliwie nade mną pracuje i wychowuje mnie w taki sposób, że trudno mi pojąć przyczyny Jego głębokiej troski o mnie.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, nigdy mnie nie porzuci, chociaż wielu przyjaciół może to uczynić.

 Ponieważ Bóg mnie miłuje, jest ze mną, gdy dosięgam dna rozpaczy, kiedy widzę prawdziwego mnie i porównuję z Jego sprawiedliwością, świętością, pięknem i miłością. Jest to moment, w którym mogę rzeczywiście wierzyć, że Bóg mnie kocha.

            I List św. Pawła do Koryntian, rozdział 13

  Tak to prawda,że Bóg nas miłuje i jest cierpliwy ,cierpliwie znosi nasze upadki ,nasze grzechy,ale Ta Cierpliwość kiedys dobiegnie końca i Bóg powie;
STOP już jest za PUŹNO idź Precz nie znam cię!!
 Bóg jest miłością,ale i też OGNIEM TRAWIĄCYM!!
              
  

Podziel się
oceń
0
0

Takie zdanie mają inni (12) | A jakie jest Twoje zdanie?

Letność KOŚCIOŁÓW!

poniedziałek, 27 sierpnia 2007 11:00
Co się dzieje?

 Co się dzieje? Z pewnością dzieje się coś bardzo dziwnego. Z jednej strony widzimy jak wszędzie dookoła kościoły coraz bardziej odchodzą od prawdy i obserwujemy wzrastające odstępstwo tańce w kościel4e podczas nabożeńst kaznodzieja zamiast mówić o Jezusie opowiada kawały,nieczystość....... Z drugiej strony, widzimy, że różne służby chrześcijańskie są zupełnie swobodnie wykorzystywane przez Boga do rozsyłania prawdziwej Ewangelii na cały świat.
Praktycznie każdy z nas obserwując kościół do którego uczęszcza, a także inne kościoły w swoim mieście,
UBOLEWA nad tym co widzi. Nabożeństwa w coraz większym stopniu stają się czasem ROZRYWKI. Kazania rzadko, jeśli w ogóle, ostrzegają przed zbliżającym się nieuchronnie Dniem Sądu. Kościół za kościołem wprowadza i praktykuje znaki i cuda. Na pracę misyjną przeznacza się niewiele pieniędzy lub w ogóle się ich nie przeznacza, gdyż wzrastają wydatki na nowe i bardziej okazałe budynki, na coraz wyższe zarobki pastorów.

 Chyba jednak najbardziej szokującym doświadczeniem prawdziwego wierzącego przebywającego w takich kościołach jest odrzucenie jakiego doświadcza, jeśli zbyt mocno nalega na utrzymanie większej czystości doktrynalnej.
Doprawdy, każdy duchowo myślący człowiek musi przyznać, że nastąpiła drastyczna zmiana, i że bardzo źle się dzieje w nawet najbardziej konserwatywnych kościołach.


Narastające odstępstwo !!

 Wiemy na pewno, że w Biblii zapisano wiele proroctw, które wskazują, że kiedy historia świata dobiegać będzie końca, zgromadzenia, kościoły i denominacje będą coraz bardziej odchodziły od prawdy i zapanuje wielkie odstępstwo. Na przykład, Objawienie 13 opisuje czas, kiedy szatan, nazywany bestią lub zwierzęciem wychodzącym z morza, będzie dzięki fałszywym ewangeliom panował w zgromadzeniach i kościołach. W rozdziale tym nazywane są one fałszywym prorokiem wychodzącym z ziemi. Całkowicie odeszły one od prawdy.
Werset 7 złowieszczo ostrzega: I dozwolono mu (zwierzęciu) wszcząć walkę ze świętymi i zwyciężać ich. Również i w II Liście do Tesaloniczan 2.1-10 Bóg opisuje człowieka niegodziwości, którym może być wyłącznie szatan, zasiadającego w świątyni. Zaczyna on panować w kościołach, które odchodzą od prawdy.
W Danielu 8.10-14 Bóg opisuje czas, kiedy prawda będzie powalona na ziemię, wojsko i świątynia będą podeptane i bezczeszczone przez 2300 dni, a święci oddani będą w jego rękę.

 Znamy też proroctwo z Mateusza 24.24, które naucza, że powstaną fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy przychodzący ze znakami i cudami, aby (jeśli byłoby to możliwe) zwieść i wybranych.
Jednakże, jeśli jesteśmy wobec siebie i Słowa Bożego naprawdę szczerzy, musimy przyznać, że w kościołach i zgromadzeniach naszych czasów dzieje się coś tragicznego. Nikt nie może z pełnym przekonaniem powiedzieć, że ze współczesnymi kościołami wszystko jest w porządku.


Ewangelia nadal głoszona !!

 Wydaje się jednak, że istnieje dość poważna sprzeczność pomiędzy przepowiedniami Biblii nalegającymi, że powinniśmy się spodziewać coraz większej duchowej martwoty w zgromadzeniach i kościołach, a zdrowym i silnym świadectwem Ewangelicznym prezentowanym przez niekościelne organizacje chrześcijańskie. W jaki sposób wyjaśnić tą pozorną sprzeczność?
Całą kwestię komplikuje jeszcze fakt, że w dzisiejszych czasach populacja świata wzrasta w zawrotnym tempie. Statystyki pokazują, że każdego dnia rodzi się na świecie około 375 tysięcy niemowląt. Pomimo, że każdego dnia umiera około 145 tysięcy osób, populacja świata wciąż wzrasta, powiększając się co 24 godziny o około 230 tysięcy ludzi. Ten drastyczny wzrost zaludnienia doprowadził do sytuacji, w której dzisiejszy świat zamieszkiwany jest przez ponad sześć miliardów ludzi.

 Czy te sześć miliardów musi usłyszeć wezwanie ewangeliczne? Czyż w Mateuszu 24.14 Jezus nie zapowiedział: I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec?
Prawdą jest, że przez ponad 1900 lat Bóg wykorzystywał kościoły i denominacje jako środek, dzięki któremu zadanie to było spełniane. Pomimo duchowych słabości i braków, były one Boskim organizmem, wykorzystywanym przez Niego w celu głoszenia Ewangelii o Królestwie i rozszerzania jego zasięgu na cały świat. I rzeczywiście, w historii kościołów różnych denominacji istniało wiele chwalebnych rozdziałów, kiedy wykazywały one mniejszą lub większą wierność nakazowi Jezusa: "Idźcie na cały świat z Ewangelią".

 Ale co z dniem dzisiejszym? Jakże kościoły w swoim duchowym upadku mogą głosić prawdziwą Ewangelię? A gdyby nawet wszystkie kościoły tętniły prawdziwą Ewangelią, to w jaki sposób fizycznie mogłyby usłużyć światu, którego populacja co godzinę wzrasta o 10.000 osób?
Trzeba nam realistycznie przyznać, że współczesne kościoły w żaden sposób nie mogą wypełnić polecenia Chrystusa, aby iść na cały świat z Ewangelią. Tak naprawdę, jeśli uczciwie ocenimy całość wysiłków misyjnych opartych na głoszeniu pełnej woli Bożej, a nie tylko wygodnych jej aspektów, musimy przyznać, że sytuacja jest beznadziejna.

 A jednak nie jest beznadziejna. Przed około 200 laty, przewidując obecną sytuację, Bóg zaczął dokonywać w świecie drastycznych zmian. Po prawie 13 tysiącach lat swojej historii, ludzkość odkryła i zaczęła wykorzystywać fale radiowe wraz z całym bogactwem elektroniki.
Czy dzisiaj człowiek jest bardziej inteligentny niż był tysiąc, czy dziesięć tysięcy lat temu? Wiemy, że tak być nie może. Za to oczywistym jest fakt, że Bóg zapobiegał takim odkryciom aż do momentu, kiedy zechciał je udostępnić, aby w ten sposób urzeczywistnić Swoje plany. Kiedy Bóg pozwolił w końcu ludzkości odkryć fale elektro-magnetyczne, wydaje się, że pozwala jej zrozumieć i wykorzystywać coraz więcej z tych fenomenalnych zjawisk, które wbudował w Swoje stworzenie.
CDN....
             
        

 

Podziel się
oceń
0
0

Takie zdanie mają inni (24) | A jakie jest Twoje zdanie?

CZy jesteś prawdziwym chrześcijaninem.....???

piątek, 24 sierpnia 2007 3:03
    
   Pewna nauczycielka szkoły niedzielnej zapytała: Chłopcy, jak sądzicie, dlaczego moi sąsiedzi nazywają mnie chrześcijanką? Nikt nie odpowiedział. Nieco zirytowana, powtórzyła:
- No proszę, odpowiedzcie, dlaczego sąsiedzi uważają, że jestem chrześcijanką? Znowu cisza. Wreszcie jakiś przestraszony malec podniósł rękę i wykrztusił:
- Proszę Pani, może dlatego, że Pani nie znają.
Mój dziadek urodził się w Szkocji, koło Edynburga. Był szkockim prezbiterianinem, ale bezsprzecznie przedkładał wódkę szkocką nad prezbiterianizm! W dniu jego śmierci, siedząc przy nim w brytyjskim szpitalu w Buenos Aires, próbowałem doprowadzić go do wiary w Chrystusa. Niestety nie chciał i umarł bez poznania Jezusa Chrystusa.
Możesz być nauczycielem szkoły niedzielnej czy też członkiem dobrego kościoła, jednakże musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jestem prawdziwym chrześcijaninem. Napisałem ten artykuł dla ciebie. Poproś Boga, aby ci pozwolił go zrozumieć. Ma on na celu pomóc ci uzyskać pewność przebaczenia grzechów i świadomość poznania Boga jako twojego Niebiańskiego Ojca.
Ludzie mają dziwne opinie na temat tego, na jakiej podstawie można zostać chrześcijaninem.
Oto jakie jest moje zdanie:
Wiara w Boga nie czyni cię chrześcijaninem
  Istnieją tysiące ludzi, którzy wierzą w Boga, a nie są chrześcijanami. Kiedyś w internacie jeden chłopiec zapytał drugiego:
- Wierzysz w Boga?
- O, tak - padła odpowiedź.
- A kim Bóg jest dla Ciebie? - pytał dalej.
- Nie wiem.
Osiemdziesiąt procent Anglików powiada, iż wierzą w istnienie Boga, lecz większość z nich nie ma pojęcia, kim On jest. Pułkownik James Irwin, znany ze swej wyprawy na księżyc w statku Apollo 15, powiedział mi, że w którymś z arabskich krajów pewien muzułmański przywódca w ten sposób zwrócił się do niego: Pan tak wiele mówi o Bogu, dlaczego nie jest Pan muzułmaninem?
Czy rozumiecie mnie? Jeśli można być muzułamninem i wierzyć w Boga, to znaczy, że nie dzięki samej wierze stajemy się chrześcijanami!
Mój dobry przyjaciel wierzy w skuteczność ćwiczeń fizycznych, ale nigdy ich nie stosuje. Jest bardzo otyły, ma dwadzieścia kilo nadwagi.
Znam rzesze chłopców, którzy wierzą w konieczność używania mydła, a mimo to nie są oni odrobinę czyściejsi.
Samo wierzenie niewiele znaczy, nikt zatem nie staje się chrześcijaninem dlatego tylko, że wierzy.
Chodzenie do kościoła nie czyni cię chrześcijaninem
Mnóstwo ludzi chodzi do kościoła - z wielu różnych powodów. Jednakże to wcale nie czyni ich chrześcijanami. Złodzieje także chodzą do kościoła.
Niektórzy uczęszczają do kościoła z przyzwyczajenia. Inni ze względu na rodzinę.
To prawda, że chrześcijanie chodzą do kościoła, ale nie to czyni ich chrześcijanami.
Modlitwa nie czyni cię chrześcijaninem
To prawda, że chrześcijanie się modlą. Przecież modlitwa nie sprawia, że jesteś chrześcijaninem.
Hindusi wznoszą modły nieustannie. Muzułmanie czynią to pięć razy w ciągu dnia. Były prezydent Egiptu, Sadat, wyjeżdżając za granicę zabierał ze sobą dywanik, na którym bił pokłony pięć razy dziennie, modląc się do Allaha. Nie dzięki modłom zostaje się chrześcijaninem.
Prowadzenie porządnego życia nie czyni cię chrześcijaninem
Również czyste, moralne życie nie sprawi, że zostaniesz chrześcijaninem. Wielu ateistów prowadzi uczciwe, dobre życie. Zresztą, co jest wystarczająco dobre? Oto kwestia zasadnicza. Większość ludzi ma wypaczone pojęcie co do wzorca, którym należy mierzyć naszą dobroć.
Porównując się z jakimś bandytą, poczujesz się kandydatem na świętego. Nawet w konfrontacji z krewnymi i znajomymi możesz wypaść nie najgorzej. Jednak Boży wzorzec dobroci jest zupełnie inny. On przyrównuje cię do swego Syna Jezusa, który był w pełni doskonały. W porównaniu z taką doskonałością twoja dobroć wygląda dość miernie.
Gospodyni z satysfakcją wywiesiła wypraną pościel, która aż lśniła w styczniowym słońcu. Nagle spadł śnieg - i prawda wyszła na jaw. Na tle Bożej bieli - śniegu - biel jej pościeli, niestety, wglądała szaro.
Podobnie nasza dobroć w porównaniu z Bożą dobrocią matowieje.
Pamiętaj, na świecie zawsze żyło tysiące dobrych ludzi. Zatem jeśliby dobroć wystarczała, Bóg nie musiałby posyłać Jezusa. A jednak musiał przyjść na ziemię, aby umrzeć na krzyżu i wyjednać dla nas przebaczenie, ponieważ bycie dobrym nikogo nie czyni chrześcijaninem.
Czytanie Biblii nie czyni cię chrześcijaninem
Oczywiście, chrześcijanie kochają Biblię. Niektórzy czytają ją codziennie. Ale to, że ją czytasz, nie musi oznaczać, iż jesteś chrześcijaninem.
Karol Marks w wieku piętnastu lat napisał wspaniały komentarz do fragmentu z Ewangelii Jana, choć sam nie został chrześcijaninem. Co wcale nie przeszkadza, iż wielcy teolodzy zgadzają się z wyrażonymi tam poglądami.
Czytaj Biblię jak najczęściej. Pamiętaj jednak, że nie to czyni cię chrześcijaninem.
Mówienie o Jezusie Chrystusie nie czyni cię chrześcijaninem
Ludzie mówią o Jezusie Chrystusie. Wielu nawet dobrze się o Nim wyraża. Najczęściej są to nauczyciele, duchowni czy przywódcy kościelni. Niemniej jednocześnie mogą nie wierzyć, iż to, co Biblia mówi o Jezusie, jest prawdą. Przedstawiają Jezusa, który odpowiada ich kategoriom myślenia, nie zaś takiego, jaki wyłania się z kart Biblii i który żył naprawdę.
Nie można urodzić się chrześcijaninem
Spotykałem ludzi, którzy mówili: Urodziłem się w kraju chrześcijańskim, więc jestem chrześcijaninem. Kimże innym mógłbym być? Faktem jest, że mógłby zostać kimkolwiek, niekoniecznie chrześcijaninem. Ktoś mógł urodzić się w stajni, ale wcale nie stał się koniem. Czy też urodzenie się na lotnisku nie zmienia nikogo w samolot.
Kto więc jest chrześcijaninem?
Pewnie teraz zapytasz: Jeśli wiara w Boga, chodzenie do kościoła, modlitwa, moralne życie, czytanie Biblii i mówienie o Chrystusie nie czynią z człowieka chrześcijanina, to na jakiej podstawie ktoś się nim staje? Kto zatem jest chrześcijaninem?
Pozwól, że teraz przypomnę trzy prawdy biblijne, które dają odpowiedź na to pytanie.
Chrześcijanin to ktoś, kto znalazł Drogę Życia
Biblia mówi, że chrześcijaninem jest osoba, która znalazła drogę życia. Jezus Chrystus oznajmił: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (Jan 14:6). Zauważ, iż Jezus nie mówi, że wskaże ci drogę! On twierdzi: Ja jestem drogą.
Jezus wspomina również o istnieniu dwu dróg, wąskiej i szerokiej. Powiada, iż szeroka wiedzie do zguby i wielu idzie właśnie po niej (Mat. 7:13).
Kto więc jest chrześcijaninem? Przede wszystkim ktoś, kto znalazł drogę życia w przeciwieństwie do drogi śmierci. A drogą życia jest Jezus Chrystus, Syn Boży.
Czy czujesz, że nie wiesz, dokąd idziesz? Czy wydajesz się zagubiony? Każdy, kto stał się chrześcijaninem, znalazł drogę życia.
- Cóż to za droga, owa droga życia? - zapytasz. Jest to droga pokoju. Kiedy idziesz drogą Chrystusa, masz w sercu pokój. Jezus powiedział do swych naśladowców: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat. Ja wam daję (Jan 14:27). Bóg oferuje swój pokój, w darze, każdemu z nas.
Podążając drogą Chrystusa doświadczasz wewnętrznego pokoju, niezmiernego uspokojenia serca. Rozrzucone kawałki twego życia ponownie składają się w całość.
Droga życia to także droga czystości. Biblia mówi: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mat. 5:8).
Jeśli igrasz z grzechem i niemoralnością, jeśli jesteś nieuczciwy w pracy, szkole, podczas zabawy czy w życiu rodzinnym, to nie jesteś chrześcijaninem.
Możesz być przemiłą osobą, wnosić życie i być duszą towarzystwa, a mimo to nie być chrześcijaninem, bo droga Chrystusa jest drogą czystości.
Kiedy przychodzimy do Chrystusa, On oczyszcza nasze serca i daje nam moc do prowadzenia prawego życia.
Droga życia w Chrystusie to także droga miłości. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali - mówi Biblia (Jan 13:35). I również: My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci (1 Jan 3:14).
Słowo miłość zostało ograbione ze swego prawdziwego znaczenia. Obecnie określa sytuację, w której jedna osoba, powodowana egoizmem, wyzyskuje uczucia innej dla własnego zadowolenia. To nie ma nic wspólnego z miłością. Prawdziwa miłość pragnie dla drugiego tego, co najlepsze bez względu na koszty.
Droga życia wymaga podporządkowania się jednemu tylko władcy. Droga chrześcijanina polega na służeniu jednemu Panu. Biblia określa Jezusa jako Pana nad wszystkimi panami i Króla nad wszystkimi królami. Postępowanie chrześcijanina odzwierciedla tę prawdę. Jezus staje się naszym Panem, Mistrzem i Królem. Liczy się tylko to, co On mówi.
Sługa króla czeka na najmniejsze skinienie, by pośpiesznie wykonać polecenie. Żołnierz podległy wielkiemu wodzowi chętnie i z radością wykonuje każdy rozkaz.
Prawdziwy chrześcijanin w taki sam sposób poddaje się władzy Boga w swoim życiu. Idziemy tam, dokąd On nas posyła: czynimy to, co On nam zleca. I nie ważne jest dla nas, ile nas to będzie kosztowało - może niewygody, rezygnację ze swoich planów, utratę reputacji czy inne trudności.
A Jezus ma wszelkie prawo, aby w taki właśnie sposób panować. Pamiętaj, On nie dlatego jest najwyższy, że odziedziczył swą władzę po przodkach - jak inni przywódcy. Nie rządzi też przy pomocy środków przemocy - jak wojskowy dyktator. Jezus jest Panem i Królem, ponieważ to On nas stworzył; On oddał za nas swoje życie; On też czyni to, co jest dla nas najlepsze.
Chrześcijanin ma wieczne życie
Życie wieczne niezmiernie różni się od życia fizycznego, które posiada każdy człowiek. Życie wieczne to życie pełniejsze, zaczynające się już teraz. Jezus Chrystus powiedział: Ja przyszedłem, aby miały życie i miały je w obfitości (Jan 10:10).
Życie z Chrystusem jest życiem prowadzonym tak, jak tego pragnie Bóg. On cię przeznaczył do takiego życia, dlatego właśnie jest ono obfite. Życie wieczne nigdy się nie kończy. Trwa nadal nawet po śmierci fizycznej.
- Czy masz pewność wiecznego życia?
- Nie, nie mam pewności - powiadasz - no, może niewielką...
To brzmi tak, jak gdyby kobieta - na zadane pytanie: Czy jesteś w ciąży - odpowiedziała Tak, trochę. Czy też zapytany, czy jesteś żonaty, odparłbyś Mam nadzieję, że tak.
A przecież są to sprawy, co do których można być absolutnie pewnym. Zupełnie tak samo możesz mieć pewność tego, że jesteś chrześcijaninem i masz życie wieczne.
Jezus Chrystus powiedział: Ja daję im (tym, którzy za mną idą) życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki (Jan 10:28). Mamy tu potrójną obietnicę! Czy masz taką potrójną pewność?
Po pierwsze, mówi: Daję im życie wieczne.
Po drugie: Nie zginą na wieki.
Po trzecie: Nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.
Czegóż można chcieć więcej? Chrześcijanin to człowiek, który odkrył, że trzy rzeczy są prawdą i jest o tym przekonany.
Biblia mówi: Ten, kto ma Syna, ma żywot (1 Jan 5:12). Innymi słowy: Chrystus przychodzi, aby w tobie zamieszkać. Życie wieczne to Chrystus w twoim sercu! Czy możesz powiedzieć: Tak, mam życie wieczne. Pamiętam dzień, w którym Chrystus wszedł do mego życia!.
Chrześcijanin jest Bożym dzieckiem
Chrześcijanin to ktoś, kto urodził się w Bożej rodzinie i od tej chwili stał się Bożym dzieckiem. Może powiesz: Sądziłem, że każdy jest dzieckiem Boga. Czyż Bóg nie jest Ojcem całego rodzaju ludzkiego?
Zgodnie z Biblią, Bóg jest Stwórcą wszystkich ludzi, ale nie dla wszystkich jest Ojcem. Wielu nie chce, aby Nim dla nich został.
Członkami Bożej rodziny stajemy się przez akt narodzenia się w niej. Pan Jezus powiedział: Jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć Królestwa Bożego (Jan 3:3). Co to oznacza?
Istnieją dwa rodzaje narodzin. Pierwsze to narodziny fizyczne, kiedy opuściliśmy łono matki. Jednak aby stać się synem duchowego Ojca, konieczne są narodziny duchowe. Mają one miejsce wtedy, kiedy odwracamy się od naszych grzechów i swe zaufanie oraz wiarę pokładamy w Jezusie Chrystusie.
 



Podziel się
oceń
0
0

Takie zdanie mają inni (5) | A jakie jest Twoje zdanie?

Kim jestem...? A kim Ty jesteś....?

środa, 22 sierpnia 2007 4:49
              
Żyj tak
Jestem dziełem Boga, stworzony na nowo w Chrystusie, aby pełnić Jego czyny (Ef 2,10).

Jestem obywatelem Nieba wraz z resztą Bożej rodziny (Ef 2,19).

Jestem więźniem Chrystusa (Ef 3,1; 4,1)

Jestem sprawiedliwy i święty (Ef 4,24).

Jestem obywatelem nieba, jestem teraz posadzony w niebie (Ef 3,20; 2,6).

Jestem ukryty z Chrystusem w Bogu (Kol 3,3).

Jestem wybrany przez Boga, święty i umiłowany (Kol 3,12; 1 Tes 1,4).

Jestem synem światłości a nie ciemności (1 Tes 5,5).

Jestem świętym uczestnikiem niebiańskiego powołania (Hbr 3,1).

Jestem uczestnikiem Chrystusa, mam udział w Jego życiu (Hbr 3,14).

Jestem jednym z żywych kamieni Boga budowanych w Chrystusie jako duchowy dom (1 P 2,5).

Jestem członkiem wybranego ludu, królewskiego kapłaństwa, świętego narodu, ludu będącego własnością Boga (1 P 2,9-10).

Jestem obcym i przechodniem na tym świecie, na którym żyję tymczasowo (1 P 2,11).

Jestem dzieckiem Boga i będę podobny do Chrystusa, gdy On powróci (1 J 3,1-2).

Jestem narodzony z Boga i zły [diabeł] nie może mnie dotknąć (1 J 5,18).


Podziel się
oceń
0
0

Takie zdanie mają inni (8) | A jakie jest Twoje zdanie?

Czy Jezus Chrystus jest Twoim Panem??

wtorek, 21 sierpnia 2007 10:53
                
 Nie pytamy: "Czy Chrystus jest twoim Zbawicielem?", lecz: "Czy jest On rzeczywiście i prawdziwie twoim Panem?" Jeśli nie jest On twoim Panem, to z całą pewnością nie jest również twoim Zbawicielem. Ci, którzy nie przyjęli Jezusa Chrystusa za swojego Pana, lecz mimo to mniemają że jest On ich Zbawicielem, łudzą się, a ich nadzieja spoczywa na fundamencie z piasku. Mnóstwo ludzi zostało zwiedzionych w tej niezwykle istotnej kwestii i dlatego jeśli tylko czytelniku (bądź czytelniczko) cenisz swoją duszę, błagamy ciebie o bardzo uważne przeczytanie tego krótkiego artykułu.

 Kiedy pytamy: "Czy Chrystus jest twoim Panem?", nie chodzi nam tylko o to czy wierzysz w Boskość Jezusa z Nazaretu. Demony w nią również wierzą (Mat. 8:28,29) i w niczym to nie zmienia faktu, że muszą przed Nim uciekać, gdyż On je już pokonał. Możesz być zupełnie przekonany o Boskości Jezusa, a mimo to ciągle jeszcze żyć w swoich grzechach. Możesz mówić o Nim z najwyższym oddaniem, nazywać Go Jego Boskimi tytułami w swoich modlitwach, a mimo to ciągle jeszcze nie być zbawionym od piekła. Możesz oburzać się na tych, którzy znieważają Jego osobę i zaprzeczają Jego Boskości, a ciągle jeszcze w ogóle nie znać Jego miłości.

 Kiedy pytamy: "Czy Chrystus jest twoim Panem?", mamy na myśli to, czy zajmuje On zupełnie tron twojego serca i czy rzeczywiście króluje nad twoim życiem. "Każdy z nas na własną drogę zboczył" (Iz. 53:6) - ten werset pokazuje nam kierunek, w którym każdy człowiek, w swojej marnej naturze podąża. Przed nawróceniem, każda dusza żyje tylko po to, aby samą siebie zadowolić. W Starym Testamencie zostało napisane: "Każdy czyni to, co wydaje mu się sprawiedliwe w jego własnych oczach". Dlaczego tak było? Oto odpowiedź: "W tym czasie nie było jeszcze króla w Izraelu" (Sędz. 21:25). Otóż to! I to właśnie pragniemy wyjaśnić czytelnikowi. Dopóki Chrystus nie stanie się twoim Królem (I Tym. 1:17; Obj. 15:3), dopóki nie zegniesz kolan przed Jego berłem, dopóki Jego wola nie stanie się zasadą, nadrzędną regułą twojego życia, dopóty twoje własne "ja" będzie dominowało, a Jezus będzie w twoim życiu "wydziedziczony", z należnej tylko Jemu chwały.

 Kiedy Duch Święty rozpoczyna swoje dzieło łaski na odległej od Pana duszy, najpierw przekonuje On o istnieniu grzechu, w postępowaniu człowieka. Ukazuje On mi prawdziwą i ohydną naturę owego grzechu. Zmusza mnie do uświadomienia sobie, że jest to przejaw buntu, odrzucenia Bożego autorytetu i przeciwstawienia swojej własnej woli, przeciwko Bożej. Ukazuje On mi również, że podążając swą "własną drogą" (Iz. 53:6), polegającą na dogadzaniu sobie we wszystkim, walczyłem z Bogiem. Kiedy moje oczy zostały otwarte, by ujrzeć to, że przez całe życie byłem buntownikiem, jakże obojętnym na Bożą łaskawość i jakże beztroskim co do Jego woli, napełniła mnie rozpacz i trwoga, i dziełem cudu jedynie wydało mi się to, że w Trójcy Jedyny Święty, do tej pory jeszcze mnie nie wrzucił do piekła. Czytelniku, czy kiedykolwiek przeszedłeś przez takie doświadczenie? Jeśli nie, to jest to bardzo poważny powód, aby obawiać się, że ciągle jesteś w stanie duchowej śmierci!

 Nawrócenie, prawdziwe nawrócenie, zbawcze nawrócenie, jest odwróceniem się od grzechu, w stronę Boga w Jezusie Chrystusie. Jest ono rzuceniem na ziemię broni, którą z Nim walczyłem, zaprzestaniem gardzenia i ignorowania Jego autorytetu. Nowy Testament opisuje nawrócenie w następujący sposób: "nawróciliście się od bałwanów do Boga, aby służyć (być podległym, posłusznym) Bogu żywemu i prawdziwemu" (I Tes. 1:9). "Bałwan" jest tutaj każdą istotą lub rzeczą, której oddajemy to, co należy się tylko samemu Bogu - najwyższe miejsce w naszych uczuciach, wpływ na kształtowanie naszych serc, dominująca moc w naszym życiu. Nawrócenie jest w istocie stanem, w którym serce i wola człowieka odrzucają grzech, samego siebie i cały świat. Szczere nawrócenie jest zawsze potwierdzane pytaniem "Panie, co chcesz abym uczynił?". Jest ono bezwarunkowym poddaniem samego siebie Jego świętej woli. Czy już Mu siebie oddałeś? (Rzym. 6:13)

 Wielu jest ludzi, którzy chcieliby wprawdzie być zbawieni od piekła, lecz którzy wcale nie chcieliby być zbawieni od swojej własnej woli, od posiadania swojej własnej drogi, od życia (przy zachowaniu pewnych pozorów) światowego. Lecz Bóg nie zbawi ich na ich warunkach. Aby zostać zbawionym, musimy poddać się Jego warunkom: "Niech bezbożny porzuci swoją drogę, a przestępca swoje zamysły i niech się nawróci do Pana (któremu człowiek zbuntował się już w Adamie), aby się nad nim zlitował" (Iz. 55:7). Chrystus powiedział: "Nikt z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma (wszystkiego co Mu się sprzeciwia), nie może być uczniem moim" (Łuk. 14:33). Człowiek musi odwrócić się "od ciemności do światłości, i od władzy szatana do Boga" zanim dostąpi "odpuszczenia grzechów i przez wiarę współudziału z uświęconymi" (Dz. 26:18).

 "Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w nim chodźcie" (Kol. 2:6). Jest to nakaz skierowany do Chrześcijan, a jego siła leży w kontynuacji: tak w nim chodźcie (kontynuujcie), jak zaczęliście. Lecz w jaki sposób oni "zaczęli"? Poprzez przyjęcie "Jezusa Chrystusa, Pana", poprzez poddanie samych siebie Jego woli, poprzez zaprzestanie dogadzaniu sobie. Jego autorytet zaczął od tego momentu nimi władać. Jego przykazania stały się teraz regułami ich życia. Jego miłość uczyniła ich szczęśliwymi i bezgranicznie posłusznymi. Oni "oddawali samych siebie Panu" (2 Kor. 8:5). Czy ty, mój drogi czytelniku, już to uczyniłeś? Na pewno? Czy twoje życie to potwierdza? Czy ci, którzy są z tobą w kontakcie widzą, że już więcej nie żyjesz tylko po to, aby zadowalać samego siebie? (2 Kor. 5:15).

 Mój drogi czytelniku, nie popełnij proszę błędu w tej kwestii: nawrócenie, będące dziełem Ducha Świętego jest gruntowną zmianą. Jest ono cudem łaski. Jest usadowieniem Chrystusa na tronie w swoim życiu. Takie nawrócenia są w rzeczywistości bardzo rzadkie. Miliony ludzi zadowoliło się zaledwie "religią", co uczyniło ich nieszczęśliwymi. Odmówili oni odrzucenia każdego swojego znanego im grzechu - a nie ma prawdziwego pokoju dla jakiejkolwiek duszy, dopóki tego nie uczyni. Oni nigdy nie "przyjęli Jezusa Chrystusa, Pana" (Kol. 2:6). Gdyby tak uczynili "radość z PANA" byłaby ich siłą (Neh. 8:10). Lecz język ich serc i życia (nie ich "ust") mówi: "Nie chcemy, aby ten królował nad nami" (Łuk. 19:14). Czy nie jest tak i w twoim przypadku?

 Ów wielki cud łaski polega na zmianie samowolnej rebelii w pełną miłości i lojalności podległość. Jest to "odnowienie" serca, które przejawia się w tym, że obdarzony łaską poddany Boży zaczyna nienawidzić tego, co niegdyś kochał, a rzeczy, które go kiedyś drażniły teraz stają się dla niego miłe (2 Kor. 5:17). Rozkoszuje się on tym, że "według człowieka wewnętrznego ma upodobanie w zakonie Bożym" (Rzym. 7:22). Odkrywa on również, że Chrystusowe "przykazania nie są uciążliwe" (I Jana 5:3) i że "wielka jest nagroda dla tych, którzy je strzegą" (Ps. 19:12). Czy tego właśnie doświadczyłeś? Mogłoby się to stać twoim udziałem jedynie jeślibyś przyjął Jezusa Chrystusa PANA!

 Lecz przyjęcie Jezusa Chrystusa za swojego Pana jest zarazem zupełnie poza bezsilną mocą ludzką. Jest ono ostatnią rzeczą, której by nie odnowione serce człowieka chciało. Musi więc wydarzyć się jakaś ponadnaturalna zmiana w sercu, zanim pojawi się tam choćby pragnienie, by Chrystus zajął należny Mu tron. A tej zmiany nikt, prócz samego Boga nie może dokonać (I Kor. 12:3). Dlatego: "Szukajcie PANA, dopóki można go znaleźć" (Iz. 55:6). Szukajcie Go całym swoim sercem (Jer. 29:13). Czytelniku, może wyznawałeś Chrześcijaństwo przez całe lata i może nawet byłeś całkiem szczery w swoim wyznaniu. Lecz jeśli Bóg zdecydował się użyć tego artykułu, żeby pokazać ci, że do tej pory nigdy rzeczywiście i szczerze nie "przyjąłeś Jezusa Chrystusa Pana", jeśli teraz w twojej własnej duszy i sumieniu uświadamiasz sobie, że dotychczas rządziło tobą twoje "ja", czy nie padniesz teraz na kolana i nie wyznasz Bogu swojej samowoli, swojego buntu wobec Niego, i czy nie będziesz błagał Go aby rozpoczął On pracę w tobie, bez dalszej zwłoki? Masz teraz możność zupełnego oddania się Jego woli i stania się Jego poddanym, Jego sługą, Jego kochającym niewolnikiem, w czynie i w prawdzie. Czy ją wykorzystasz?

 

Podziel się
oceń
0
0

Takie zdanie mają inni (4) | A jakie jest Twoje zdanie?

http://www.youtube.com/watch?v=UxitVDt9gz0&feature=player_embedded

środa, 18 października 2017

NASZ LICZNICZEK :  451 280  

...a gdyby z Biblią obchodzić się tak jak z telefonem komórkowym? ...byłaby zawsze w kieszeni ...zaglądałoby się do niej kilka razy dziennie ...wracałoby się do domu gdyby się jej zapomniało ...a gdyby używać jej do otrzymywania wiadomości tekstowych? ...a gdyby traktować ją jak coś,bez czego nie można żyć? ...a gdyby dać ją dzieciom w prezencie? ...a gdyby używać jej w podróży? ...a gdyby używać jej w nagłych wypadkach? ...z tym,że Biblia jest praktyczniejsza od telefonu komórkowego, bo nie ma zmartwienia, że nagle zerwie połączenie, ponieważ Bóg zapłacił już rachunek...

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

"Wiem, że Ty możesz wszystko i że żaden twój zamysł nie jest dla ciebie niewykonalny.Któż jest w stanie zaciemnić twój zamysł nierozsądną mową? Aleć to ja mówiłem nierozumnie o rzeczach cudownych dla mnie, których nie rozumiem.Słuchaj, proszę. I ja chcę mówić; będę cię pytał, a Ty racz mię pouczyć! Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko ujrzało cię." /Księga Joba 42, 2-5/ ...Tylko ze słyszenia wiedziałam o tobie, lecz teraz moje oko ujrzało cię!! JEZU dziękuję Ci, że mogłam Cię poznać! Że przejąłeś ster mojego życia i mnie prowadzisz...wiem, że z takim sternikiem pokonam każdą przeszkodę, będę trzymać prawidłowy kurs i bezpiecznie dotrę do celu - żywota wiecznego:)... i proszę, nie pozwól mi na to, abym chciała kiedykolwiek stanąć za sterem...wiesz, że to by miało tragiczny koniec.Bo tylko Ty znasz drogę do tego celu...< Życzymy wspaniałej podróży z JEZUSEM przez całe życie! <

Kto -szuka nie błądzi

Wpisz swoj adres e-mail jeśli chcesz aby cię powiadomiono o naszym nowym wpisie.

"Panie Jezu Ty zmieniłeś życie me,miłosnym głosem wołałeś mnie i przytuliłeś mocno w ramiona Swe. Usłyszalam Panie kiedyś twój głos przyjołam Twoje wezwanie,Wyżekłam się o Boże mój tego świata i wybrałam Cię.Chcę być już z Tobą Panie mój ze szczęścia płakać u Twych stóp,chcę być w objęciach Twoich już i mocno trzymać ramię Twę! Moja dusza Panie kocha Cię tęskni i uwielbia,moja dusza Panie pragnie Tylko Cię.Panie Jezu jesteś życiem mym ,słodkościa moich ust.Panie Jezu jesteś życiem moim już."

Kazania

Nasze strony

"Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie" Mat 11-28.

Naszym celem jest głoszenie ewangelii. Dobrej Nowinie o Jezusie Chrystusie!!

"Tak mówi Pan: Oto ja daję wam do wyboru: drogę życia albo drogę śmierci"Jer.21-8.

Zyjemy dla Jezusa :)

"Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną". Obj 3-20

Jesteś naszym gościem: 451280
Nasze wpisy
  • liczba: 484
  • komentarze: 5446
Tyle już działamy: 3908 dni
stat4u

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl